intelektualiści, schowani pod nazwiskami Sicińskiego .
Się w świętej nagonce przeciw temu. - Bardzo jestem ciekaw, komu może aż tak bardzo zależeć, żeby się z tobą porozumieć? - zapytał Dudley Harry'ego. Kiedy w niedzielę rano wuj Vernon usiadł przy stole, wyglądał na człowieka zmęczonego i niezbyt zdrowego, ale szczęśliwego.. - Taż tylko patrzeć, jak rozsypie sia - babcia Leonia rozglądała się bezradnie.. Zegarka.. - Proszę, by pani zechciała zrozumieć - począł nagle, zwracając się ku niej z miną hardą - że wszystko, co mówiłem przedtem, jest jedynie wytworem wyobraźni. Lubię fantazjować, ale nie lubię, by ludzie brali to na serio. Nie odpowiedziała i znów szli obok siebie w milczeniu. Gdy przechodzili obok bramy pałacu Uffizich, przebiegł w poprzek ulicy i pochylił się nad ciemnym tłumoczkiem leżącym koło parkanu.. Sortowaniu posiadanych rzeczy wychodziły na światło.